Stowarzyszenie Szprotawski Uniwersytet Trzeciego Wieku

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size

Relacja z wycieczki do Kołobrzegu, w ramach projektu pt. „Stary człowiek i morze”

Email Drukuj PDF

Relacja z wycieczki do Kołobrzegu, w ramach projektu pt. „Stary człowiek i morze” dofinansowanego ze środków PFRON, która odbyła się w dniach 05 – 07 września 2018r.

W chłodny, słoneczny, wrześniowy poranek wyruszyliśmy w kierunku Kołobrzegu. Pierwszy przystanek zrobiliśmy sobie w Renicach „u krokodyla”, gdzie jedni raczyli się kawą i sporym kawałkiem ciasta, a inni solidnym obiadem. Zadowoleni i nasyceni ruszyliśmy w dalszą drogę. Kolejnym etapem naszej podróży był Goleniów, gdzie podziwialiśmy zabytki takie jak Brama Wolińska, mury obronne z basztami, aleja legend oraz spichlerz szachulcowy.

Z Goleniowa pojechaliśmy prosto do Kołobrzegu, do Podczele II, gdzie byliśmy zakwaterowani. Podczele, tak, to tam właśnie tego lata znaleziono nad brzegiem morza bomby. Po kolacji poszliśmy przywitać się z morzem i podziwiać zachód słońca. Zmęczeni, ale i zadowoleni udaliśmy spać. Nazajutrz czekał nas ciężki dzień. Pogoda dopisała, więc po śniadaniu udaliśmy się do centrum, gdzie zwiedzanie zaczęliśmy od Muzeum Oręża Polskiego. Oglądaliśmy tam średniowieczne kolekcje broni, XVII-czne eksponaty związane z walkami na morzu. Zabytki pochodzące z powstań narodowych (XVIII i XIXw.) oraz uzbrojenie, oporządzenie i mundury żołnierzy nie tylko polskich z I jak i II wojny światowej. Z tegoż muzeum poszliśmy do konkatedry Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Tam mogliśmy podziwiać pięcionawowe wnętrze w stylu gotyckim, również stojący gotycki świecznik siedmioramienny z 1327r., wiszące świeczniki, drewniany oraz mosiężny, chrzcielnicę z 1355 jak i trzy ołtarze drewniane. Jeszcze pamiątkowe zdjęcie przed katedrą i przeszliśmy na sąsiednią ulicę do Muzeum Miasta. Tu mieliśmy okazję poznać historię Kołobrzegu oraz unikatową w skali kraju kolekcję wag i miar. Udając się do autokaru oglądnęliśmy ratusz kołobrzeski i ruszyliśmy do Skansenu Morskiego. W skansenie poznaliśmy historię kilku okrętów ich wnętrza i uzbrojenie. Następnie podjechaliśmy do Latarni Morskiej, gdzie o dziwo, mimo całego dnia na nogach, wszyscy wdrapaliśmy się na samą górę, a tam już  tylko pozostało nam podziwiać piękny widok na morze, port i miasto. Kolejny dzień zaczęliśmy od oglądania przepięknych okazów  w Muzeum Minerałów, znajdującego się w podziemiach Latarni Morskiej. Potem pozostał spacer promenadą, pamiątkowe zdjęcie pod Pomnikiem Zaślubin z Morzem i dalej spacerkiem na molo. Być nad morzem i nie zjeść smażonej rybki, rybka musiała być. I to jest to! Został jeszcze czas na krótką refleksję i ostatnie spojrzenie na morze. Usiadłam sobie w wygodnym miejscu, wyłączyłam się z gwaru jaki panował na promenadzie i po chwili słyszałam już tylko delikatny szum morza i z zachwytem patrzyłam na spokojne morze i jego delikatne fale, leniwie muskające brzeg plaży. Smutno mi, że już trzeba wracać. Wyruszyliśmy w drogę powrotną, do domu. Po drodze oczywiście też zwiedzanie. Tym razem wstąpiliśmy do Świdwina, gdzie zwiedziliśmy pokrzyżacki zamek. Zmęczeni, zadowoleni (mam nadzieję, że wszyscy) późnym wieczorem dotarliśmy do domu.

Tekst: Krystyna Harażna

Foto: Maria Licimińska